W „Okiem arcymistrzyni” Iweta Rajlich przygląda się turniejowi zza wielkiej wody. W Stanach Zjednoczonych w dniach 1-5 lipca rozgrywano WORLD OPEN i to właśnie tym zawodom bliżej przygląda się nasza arcymistrzyni. Zapraszamy do lektury!

Granie w szachy – takie zawodowe aby się z tego utrzymać to w Ameryce ciężki kawałek chleba, choć wydawać by się mogło jak się popatrzy na fundusz nagród (210000USD) w takim World Open, że jest całkiem na odwrót. Trochę narzeka na ten temat GM Alexander Ipatow (na stronie: http://en.chessbase.com/post/the-world-open-an-experience ), który uczestniczył w dniach 1-5 lipca w WORLD OPEN – najbardziej prestiżowym i najstarszym w historii amerykańskich szachów turnieju open. Od siebie dodam, że nawet przy dwóch rundach dziennie, pijąc kawę przez cały dzień i dźwigając własne szachy i zegar (tak! arcymistrzowie nie są od tego zwolnieni! 🙂 ;-)) niektórzy są w stanie zagrać takie fajne mini kombinacje jak ta poniżej 🙂
[pgn layout=horizontal height=400 width=550 autoplayMode=none]
[Event „43rd World Open”]
[Site „?”]
[Date „2015.07.13”]
[Round „?”]
[White „Smirin, Ilya”]
[Black „Kunche, Nikhilesh”]
[Result „1-0”]
[WhiteElo „2663”]
[BlackElo „2235”]
[Annotator „Iweta,Rajlich”]
[SetUp „1”]
[FEN „4k2r/1p2npbp/p1b1p1p1/2q3B1/4P3/P1N2N2/1PQ2PPP/3R2K1 w k – 0 1”]
[PlyCount „7”]
[EventDate „2015.??.??”]1. Nd5 $1 {i czarne poddały się z uwagi na:} Qxc2 2. Nc7+ Kf8 3. Rd8+ Be8 4.
Rxe8# 1-0[/pgn]

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email